wtorek, 26 lutego 2013

13. My father has been dead for seven years ago.


Kobieta przytuliła się do Nialla i spojrzała na mnie.
- Jesteś Natalie, prawda? - zapytała, na co lekko skinęłam głową. - Niall dużo o tobie opowiadał przez telefon.
Zarumieniłam się, a kobieta przytuliła mnie mocno. Będąc w jej ramionach czułam taką prawdziwą matczyną miłość. Nie tą udawaną, która biła od mojej matki, tylko tą prawdziwą i ciepłą. Nie zastanawiając się objęłam ją ramionami i położyłam głowę na jej ramieniu.
- Dziękuję, że go tak zmieniłaś. - szepnęła mi do ucha.
- To nie przeze mnie - odszepnęłam i cofnęłam się o krok. Jej mina mówiła co innego, ale nie skomentowała tego. Niall złapał mnie za rękę i posłał pokrzepiający uśmiech, który odwzajemniłam.
Weszliśmy do małego korytarza z bladoróżowymi ścianami i wieszaczkiem na kurtki z ciemnego drewna. Przeszliśmy do staroświeckiego urządzonego salonu połączonego z kuchnią i jadalnią. Na przeciwko wejścia były dębowe schody. Po lewej stronie stał duży czarny telewizor i beżowa kanapa z mnóstwem zielonych, czarnych, brązowych i beżowych poduszek. Obok kanapy stały fotele do kompletu i niski, lakierowany stoliczek, z tego samego drewna co schody, przykryty białym haftowanym obrusikiem. Okna zasłonięte były zielonymi zasłonami sięgającymi do podłogi. Na ścianie, która była naprzeciwko nas stał regał pełen książek. Zajmował ponad pół ściany i ciężko było zobaczyć tam miejsca niezajęte przez książki. Na ścianach były tapety o podobnym kolorze i wzorze, co brązowe poduszki. Po prawej stronie stał duży dębowy i już nakryty stół z białym obrusem w delikatne wzory. W głębi pomieszczenia widziałam kuchnię urządzoną w pastelowych barwach.
- Usiądźcie, a ja przyniosę jeszcze zupę. - powiedziała mama Nialla i zniknęła pomiędzy szafkami w kuchni. Posłusznie usiedliśmy przy stole spoglądając na masę przysmaków, która tam stała. Ale czegoś mi tam brakowało... Kogoś...
- Niall, gdzie jest twój tata? - zapytałam, bo go jeszcze nigdzie nie widziałam.
- Ja... Zapomniałem ci powiedzieć, ale... Mój ojciec nie żyje już od siedmiu lat lat. - Momentalnie posmutniał.
- Przepraszam.. Nie wiedziałam... Ja...
- Natalie, na prawdę nie musisz. To nie twoja wina, to ja nic ci nie po... - przerwał, bo zobaczył swoją mamę. - Nie wspominaj już o tym, dobrze? 
Spojrzałam na rozpromienioną kobietę i od razu domyśliłam się, że ciągle musi to przeżywać. 
Pani Maura postawiła wazę z zupą na środku stołu i nalała nam wszystkim na talerze. Z tego, co widziałam, to było to chyba strogonow. Pyszny strogonow! Nigdy nie jadłam takiej zupy (jeśli strogonowa można nazwać zupą, oczywiście). 
- To jest pyszne! - skierowałam się do mamy Nialla. Kobieta uśmiechnęła się tak, jakby kamień spadł jej z serca, jakby martwiła się, czy będzie nam smakować. Nie było o co się martwić! 
Później jedliśmy jeszcze kurczaka, ziemniaki i surówkę. To jedzenie było mistrzostwem! Było tak pyszne, że chciałam więcej, chociaż byłam całkowicie pełna. Za to Niall sobie nie szczędził. Jego brat też. Pokłócili się o ostatni kawałek kurczaka, który i tak dostał Greg, bo był silniejszy. Nie pomyśleli, że lepiej dla nich obu byłoby, jeśli by się nim po prostu podzielili. Kretyni.
Podczas tego obiadu dużo rozmawialiśmy i dowiedziałam się, że hobby pani Maury to właśnie gotowanie i dlatego obiad był tak dobry. Na co dzień pracowała w sklepie spożywczym, ponieważ nie chcieli jej przyjąć nigdzie indziej. Greg jeszcze nie pracował, ponieważ był na ostatnim roku studiów, więc ciężko było im się utrzymać. Na szczęście mama Nialla miała też inne hobby, a mianowicie pisanie. Pisała książki! Byłam strasznie ciekawa gatunku i treści tych książek. A nuż jakaś by mi się spodobała! 
- Poda mi pani tytuł jakiejś swojej książki? - zapytałam z nadzieją. 
- Później. Piszę pod innym nazwiskiem i nie chcę, żeby je znali. - Uśmiechnęła się do chłopaków, a oni posłali jej miażdżące spojrzenia.
- Ona nie chce nam powiedzieć - skarżyli się jak małe dzieci, a ja nie potrafiłam się nie uśmiechnąć.
Kobieta przyniosła nam jeszcze pyszny deser - szarlotkę z lodami. Pachniała cynamonem! Mimo, że byłam pełna, to nałożyłam sobie duży kawałek. Kiedy wzięłam ją do ust... Cudowne!
- To jest... Brak mi słów! - powiedziałam do pani Horan, która nie zdążyła odpowiedzieć, bo przerwał jej Niall.
- Wyobraź sobie, że będziesz tak miała przez okrągłe półtora tygodnia! - wykrzyknął uradowany, na co uśmiechnęłam się. Niall był tak szczęśliwy, że tutaj przyjechał, że nie mogłam przestać się uśmiechać patrząc na niego. W jego oczach tańczyły dwie wesołe iskierki, które dodawały mu uroku. 
- Mamo, my pójdziemy już spać, jesteśmy zmęczeni po podróży. - powiedział mój chłopak i już po chwili szliśmy po schodach. Przez ciemne drzwi weszliśmy do pokoju. Był urządzony w kolorach pomarańczowym i szarym, jednak nie to zwróciło moją największą uwagę, tylko zdjęcia, które przedstawiały jego rodzinę, a najczęściej jego, z jakimś mężczyzną. Domyśliłam się, że to właśnie jego ojciec. 
- Niall, to jest...
- Tak.
Odwróciłam się w jego stronę i przytuliłam mocno, bo w jego oczy zaszkliły się. Chłopak objął mnie mocno i pocałował w czubek głowy. Po chwili odsunął się ode mnie i podszedł do gitar, które stały w roku pokoju. Jedna była czarną, klasyczną gitarą z wieloma zarysowaniami i gryfem wytartym w niektórych miejscach. Widać było, że często jej używał. Druga, była jak na mój gust ładniejsza, akustyczna, ciemnobrązowa, na pierwszy rzut oka zwykła gitara, ale widać było, że wiąże się z nią wiele wspomnień. Chłopak wybrał klasyczną i przyjrzał jej się dokładnie. 
- Dostałem ją od niego, kiedy miałem jedenaście lat. Cieszył się za każdym razem, kiedy uczyłem się nowej piosenki, kiedy poznawałem nowy chwyt. Kupił mi ją, chociaż nie mieliśmy wtedy pieniędzy, więc musiał dorabiać po godzinach. Powiedział mi, że jeśli umrze, bo dowiedział się wtedy, że ma problemy z sercem i zostało mu mało czasu, to ja mam iść do jakiegoś programu typu X-Factor i pokazać, że swój talent. - spojrzał na mnie, a po jego twarzy spłynęła samotna łza, którą wytarł rękawem bluzy i nie pozwolił wypłynąć kolejnej. - To dzięki niemu jestem teraz tam, gdzie jestem, czyli z chłopakami w zespole. To dzięki niemu poznałem ciebie. 
Po tych słowach zrobiło mi się żal Nialla. Dlaczego musiał przeżywać coś takiego? Śmierć ojca musiała być dla niego okropna. Nie wyobrażałam sobie, jak to może być stracić swojego tatę - osobę, której zawdzięczamy życie, jedną z najbliższych naszemu sercu. 
Przytuliłam go mocno do siebie i lekko kołysałam.
- Idziemy spać? - zapytał chłopak lekko ziewając.
- Tak, chodźmy. 
**********************************************
Cześć! Rozdział jest dzisiaj, bo jestem chora i mam dużo czasu na pisanie :D Miał być trochę wcześniej, ale nie udało mi się, bo mi siostra laptopa zabrała. No dobra mniejsza o to, ważne że jest, no nie?
Jak pewnie większość zauważyła, to po prawej stronie jest ankieta. Jej wynik nie będzie miał wpływu na bieg opowiadanie, bo mam już wszystko zaplanowane w tej mojej małej, głupiej główce :P
I jeszcze na górze w kartach jest nowa zakładka 'Powiadamianie'(wiem, że mam ich tam całą masę, ale cóż ja na to poradzę?). Jeśli ktoś chce być powiadamiany to niech się tam właśnie wpisze.
Myślę, że na dzisiaj to wszystko. 
LittleEd Sheeran xx

EDIT
Chciałam was jeszcze zaprosić na moje dwa inne blogi: jeden prywatny, a drugi z recenzjami książek. 

4 komentarze:

  1. Rozdział bardzo mi się podobał :D Był tam jakiś mały błąd, ale już nie pamiętam jaki :P Fajnie, że wprowadziłaś w tę historię trochę smutku. A brat Nialla? Bardzo mi się spodobał i trochę szkoda, że było go tak mało w tym rozdziale..
    Co do wyglądu mojego bloga, to zawdzięczam go felicity z bloga szablony-felicity.blogspot.com - zapraszam cię na niego serdecznie :D
    Pozdrawiam, Asuria :*

    [zburzyc-monotonie.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział. Jej, szkoda mi Niallera.. : c
    smutna trochę końcówka, co mi się podobało.

    Czekam z zniecierpliwieniem na nowy rozdział! Całuję. :*
    trzymaj sie. ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. wspaniały blog i opowiadanie kocham Nialla i czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział xoxx

    OdpowiedzUsuń